Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Dolnośląskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Dolnośląskie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 marca 2013

Tricia Rayburn - Mroczna toń


Vanessa nie wie, jak przetrwać jako syrena. Kiedy wraca do nadmorskiego miasteczka na letnie wakacje, wszystko dookoła przypomina jej o byłym chłopaku, Simonie. Wciąż go kocha i gotowa jest zrobić wszystko, aby naprawić dawne błędy. Czy powinna jednak pozwolić Simonowi zbliżyć się do siebie, skoro teraz może mu zadać tylko ból? Czy Simon odwzajemni jej uczucie, jeśli pozna straszliwą prawdę? Vanessa musi podążać za swoją syrenią naturą, niezależnie od ofiar.

Do całej trylogii o Syrenach nie musiałam długo się przymierzać, od razu wiedziałam, że gdy tylko seria pojawi się na półkach w księgarni będę musiała po nią sięgnąć. Wspominam sobie czasem to uczucie ekscytacji po przeczytaniu opisu i ujrzeniu okładki - musiałam mieć tą książkę. Po przeczytaniu pierwszego i drugiego tomu wiedziałam, że to była bardzo dobra decyzja. W prawdzie Mroczna toń nie przypadła mi do gustu tak bardzo jak poprzednie części, to jednak dzięki swojej niesamowitej końcówce na długi czas pozostanie u mnie sentyment do tego cyklu.

Jako osoba preferująca narratorów trzecioosobowych nie pochwalam decyzji autorki o wyborze w swych książkach narratora pierwszoosobowego. Chociaż z drugiej strony nie wiem z czyjego punktu widzenia mógłby tu opowiadać akcje bo jakoś nie wyobrażam sobie by mógł tą historię streszczać ktoś inny niż Vanessa. No może mogłyby się pojawić fragmenty opowiadane przez którąś z zamordowanych dziewczyn gdy orientowały się, że ktoś je śledzi lub atakuje, to rzeczywiście mogłoby być ciekawe. Co do języka i stylu pisania to zarówno autorki, jak i tłumaczki są dość lekkie i przyjemne. Opisy czasem zdarzały się z lekka nudne, tak, że traciłam koncentracje nad książką i zaczynałam myśleć o czymś innym, ale na szczęście takie momenty zdarzały się bardzo rzadko.

Okładka US
Jeśli chodzi o postacie to w tej części większość z nich niestety irytowała mnie bardziej niż w poprzednich częściach. Za Vanessą nie przepadałam za bardzo od samego początku, lecz w tej części to już w ogóle ciężko było mi ją znieść, nawet nie wiem czemu, ale jakoś negatywnie ją odbierałam. Simmon który jest wspaniałym chłopakiem też w tej części nie zaskarbił sobie mojej sympatii, zbyt troskliwy i nadopiekuńczy, przez całą książkę odczuwałam, że jedyna rzecz o jakiej ten facet może myśleć to tylko i wyłącznie bezpieczeństwo Vanessy i nic poza tym. Najbardziej jak dla mnie zepsuta została postać Paige, jako syrena odbierałam ją jako zbyt pewną siebie co mnie niesamowicie denerwowało. Najgorsze jednak było zminimalizowanie wątku Caleba, który jako jedyny niczym mnie do siebie nie zraził w żadnej części, tak czekałam na tego chłopaka, a tu co? Pojawia się raz na 30, ale za to prawie w ogóle się nie odzywając. To mnie niestety zawiodło. Brak mi też było postaci Parkera który pojawił się w Głębi, a w tej części został tylko raz czy dwa wspomniany. Szczerze powiedziawszy wolałam właśnie parę: Vanessa + Parker. Nie był on przesłodzony i nie myślał wyłącznie o życiu Van, co mi bardziej odpowiada niż ckliwy Simmon. Na plus są też nowe postacie, czyli Natalie i Colin. Co do tej pierwszej to wreszcie jakiś zamiennik w roli antagonisty na miejsce Zary i Rainy, w końcu ile razy można się ich pozbyć a one będą wciąż wracały? Jeśli chodzi o Colina to nawet gdy wszystkie wskazówki wskazywały na to, że to on był złym to ja go wciąż nie wiedząc czemu lubiłam.

Okładka UK
Okładka jak zwykle ładna, dobrze nawiązująca do treści książki i nie odbiegająca od schematu poprzednich. Mimo wszystko jestem zakochana w amerykańskich okładkach które o niebo lepiej oddają ten klimat i po prostu są cudowne i nie mogę od nich oderwać wzroku. To samo tyczy się oprawy z Brazylii, chociaż akurat trzeciej części nie mogłam znaleźć. Na pewno możemy szczycić się tym, że mamy ładniejsze okładki niż Brytyjskie. Jakoś nie przepadam za większością Brytyjskich okładek i to nie tyczy się tylko tej serii. Więc mimo, że okładki mamy śliczne to niestety znajdzie się kilka o wiele, wiele piękniejszych.

Podsumowując Mroczna toń to bardzo dobra kontynuacja trylogii, ma kilka minusów, ale też sporo zalet, między innymi świetny klimat i oryginalną fabułę. Jako, że jest to zakończenie trylogii, autorka mogła się nieco bardziej postarać, ale nie jest źle, od ostatnich stu stron wprost nie mogłam się oderwać. Myślę, że każdy kto chcę się oderwać na trochę od rzeczywistości i ma ochotę na jakąś lekką a zarazem wciągająca lekturę powinien sięgnąć po całą serię o Syrenach. A tak już troszeczkę odbiegając od tego, to spostrzegłam, że każda trylogia wydana przez Wydawnictwo Dolnośląskie jest zawsze jedną z moich ulubionych serii. Magiczny krąg, Moorehawke i Syrena wszystkie te trzy trylogie są jednymi z moich ulubionych książek. Wniosek: Wydawnictwo Dolnośląskie wydaje genialne trylogie!

Autor: Tricia Rayburn
Tytuł: Mroczna toń
Tłumacz: Anna Kloczkowska
Liczba stron: 388
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Data wydania:  2013-01-23
Ocena: 5=/6


                                    Za książką bardzo dziękuję Grupie Publicat! :)

piątek, 1 lutego 2013

Alyson Noel - Na zawsze


Ever i Damen musieli zmierzyć się z najpotężniejszymi wrogami, walczyć ze złem, zazdrością i zdradą. Teraz, by na zawsze być razem, muszą wrócić do samego początku i podważyć wszystko, w co wierzą. Czy przetrwają tę najpoważniejszą próbę miłości? Wierni czytelnicy wreszcie dotrą do zaskakującego finału!

Seria Nieśmiertelni autorstwa Alyson Noel była niegdyś moim ulubionym cyklem książkowym. Dla nierozczytanej jeszcze fanki Zmierzchu pierwszy tom Ever był strzałem w dziesiątkę, niestety później, po przeczytaniu nieco ciekawszych i lepiej napisanych paranormali, mój entuzjazm względem tej powieści malał, a każdą kolejną część czytałam tylko dlatego, że postanowiłam skończyć tą serię przez fakt jakim sentymentem darzyłam pierwszy tom.

Jak w każdej części rolę narratora sprawuje Ever. Sposób w jaki nam przedstawia swoją historię nie jest zachwycająca a wręcz momentami męczący. Wprawdzie autorka świetnie wpasowała się z nim w język jakim mogłaby się posługiwać licealistka, aczkolwiek wolałabym by aż tak dokładnie się z nim nie dopasowywała. Nie wiem jakiego słowa pierwotnie użyła pani Noel w swojej książce, ale gdy ujrzałam na którejś stronie słowo "zarąbista" to jakoś mi to nie pasowało do książki. Wiem, że to książka dla młodzieży, ale mimo wszystko wolę gdy w książkach słowa są odrobinę bardziej wyszukane, w tym wypadku chyba obwiniam tłumaczkę.

Cukierkowy wątek miłosny głównych bohaterów tak jak i w poprzedniej części był nazbyt cukierkowy jak na moje możliwości zdzierżenia przesłodzonych klimatów. Postacie są przerysowane i denerwujące. Są w stu procentach pozbawione charyzmy. No i jeszcze to uczucie miłości które kieruje Ever w każdej chwili jej życia. Nieważne na jakiej stronie otworzy się książkę, myśli bohaterki będą krążyły wokół miłości. Po prostu wątek miłosny jest tak wypchnięty na pierwszy plan, że nie jestem w stanie nic powiedzieć o bohaterach czy jakiejkolwiek akcji w książce.

Okładka jest jedyną rzeczą za która mogę pochwalić tę część serii. Rzeczywiście jest ładna i przyciąga wzrok, aczkolwiek na polu graficznym przegrywamy z oprawą z Niemiec. Ich wersja jest niesamowita, tajemnicza, ale też i oddająca treść powieści. Co do Amerykańskiej to z całej serii wydanej tam, ta jest najlepsza. Tyle na ten temat.

Sama okładka informuje nas na czym skupiać będzie się książka, więc wiedziałam na co się piszę. Mimo wszystko chciałam dotrzeć do tej części i cieszę się, że nie przerwałam w połowie bo teraz z czystym sumieniem mogę określić, że ta seria jest porażką. ALE dla młodszych czytelniczek, lub dla osób dopiero zagłębiających się w świecie fantasy i paranormali seria może okazać się idealna. Niestety kiedyś dla mnie książka była cudowna, ha nawet prowadziłam forum o serii, tak teraz wolę ambitniejsze książki. Niemniej jednak nie żałuję, że zaczęłam przygodę z twórczością Pani Noel bo to dzięki niej sięgnęłam po kolejne książki i rozczytałam się w tym gatunku.

Autor: Alyson Noel
Tytuł: Na zawsze
Tłumacz: Marta Kitowska
Liczba stron: 272
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Data wydania: 2012-09-19
Ocena: 3+/6

                          Za książkę bardzo dziękuję Grupie Wydawniczej Publicat! :)





sobota, 1 września 2012

Celine Kiernan - Zbuntowany książę


Po długo wyczekiwanym spotkaniu Raziego z Alberonem okazuje się, że lata wojen i rozłąki odcisnęły na braciach mocne piętno. Alberon nie wierzy w dyplomację i zdecydowany jest bronić królestwa siłą. Z dumą prezentuje wszystkim swą tajną broń – Krwawą Maszynę skonstruowaną przed laty przez Lorcana Moorehawke. Razi obawia się jednak, że Maszyna zniszczy wszystko, co w czasie swego panowania zdołał osiągnąć ich ojciec.Pomimo kontrowersyjnych sojuszy Alberona, Wynter coraz częściej staje po jego stronie. Kiedy jednak ostatnimi, wyczekiwanymi w obozie sprzymierzeńcami okazują się Wilkołaki, jej lojalność wobec następcy tronu zostaje wystawiona na ciężką próbę. Czy zdoła stanąć u boku brata, gdy ten negocjuje z ludźmi, którzy zrujnowali życie Christophera? Kto przetrwa decydujące stracie?

Gdy trójka przyjaciół wraz z klanem Merronów docierają do obozu Alberona nie wiedzą do końca jak się zachować. Jak zareaguje książę ich na widok? Czy przyjmie ukochanego brata i dziewczynę która była dla niego niemal jak siostra, z otwartymi ramionami czy też od razu wyda na nich wyrok śmierci? Bohaterowie szybko przekonują się, że mimo lat rozłąki ich więź, choć słabsza niż kiedyś, wciąż utrzymuje ich w przyjaźni. Lecz co dalej, jakie plany wobec króla ma Alberon? No i jaką rolę odegra Razi w sporze między ojcem a jego bratem? Fabuła książki jest niesamowicie porywająca. Średniowieczna Europa, dworska etykieta, niebezpieczni wrogowie - to wszystko tworzy niepowtarzalny klimat który przyciąga do książki jak magnes. Przy tej książce czytelnik odczuje więcej emocji niż podczas oglądania ulubionego filmu, serialu i igrzysk olimpijskich razem wziętych.

Język autorki i tłumaczki pozwalają nam co raz to głębiej zatapiać się w książce, aż w pewnym momencie niespodziewanie orientujemy się, że to już koniec. Historia którą przedstawia nam Celine Kiernan, jest tak fantastycznie opisana za pomocą narratora trzecioosobowego, że przy książce nie da się odczuwać zmęczenia. Ciekawe opisy sytuacji i dobrze wprowadzone dialogi uprzyjemniają czytanie i działają na korzyść książki.

Bohaterowie tak jak i w poprzedniej części zostali świetnie nakreśleni i opisani. Po raz kolejny Wynter i jej odwaga, inteligencja i umiejętność zachowania się w trudnej sytuacji spowodowała, że jest jedną z mojej trójki ulubionych bohaterek książkowych. Tak jak i ostatnio, znów mogłam zatopić się w moich uczuciach do fikcyjnej postaci, w tym przypadku do Christophera i jego niepowtarzalnego charakteru. Jego ironia, zaciętość i troska o przyjaciół nie może pozostać czytelnikowi obojętna. Czytając książkę, ponownie ciągle czekałam na jakieś wątki miłosne Izoldy i Chrisa które tak mnie poruszyły tym, że nie był przesłodzone. W tej części zostało także wprowadzonych kilka nowych postaci takich jak Alberon i jego młodziutki sługa Anthony.

Co do oprawy to z wszystkich trzech części,  ta podoba mi się najmniej. Zawiodłam się też odrobinę, że w tej części nie znalazłam żadnych map po wewnętrznej stronie okładki. Przy czytaniu poprzednich części uwielbiałam zaglądać po kilkanaście razy do mapek mogąc przestudiować trasę bohaterów razem z nimi. Przed zakupem książki tylko czekałam zaciekawiona co tym razem zobaczę, a tu otwieram książkę, nic nie widać to mi się smutno zrobiło.

Przy tej książce czytelnik może się pośmiać, ale też i czasem mogą mu napłynąć łzy do oczu. Przed ostatni rozdział książki czytałam przerażona i targał mną strach o bohaterów. Tak się wczułam, że co chwilę musiałam przecierać sobie oczy i powtarzać "Jeszcze nie płacz, jeszcze nic się nie stało. Nie miej od razu czarnych myśli". Aż nagle padły słowa przy których serce mi na sekundę zamarło. Lecz i człowiekowi mogły przy książce popłynąć łzy wzruszenia przy ostatnim rozdziale, który czytałam z wielkim uśmiechem na twarzy. Zbuntowany książę, to świetna książka kończąca świetną trylogię, która z pewnością na długo zapadnie w pamięć każdemu kto ją przeczytał.

Autor: Celine Kiernan
Tytuł: Królestwo Cieni
Tłumacz: Joanna Nykiel
Liczba stron: 421
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Data wydania: 2012-02-08
Ocena: 6/6

poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Celine KIernan - Królestwo Cieni




Ehh, nie umiem pisać o książkach które na prawdę, na prawdę, ale to tak naaaprawdę bardzo mi się podobały i są moim najulubieńszymi...

Wynter Moorhawke podróżuje samotnie przez nieprzebyte lasy w poszukiwaniu zbuntowanego księcia Alberona. Ale w ciemnościach czai się wielu wrogów. Dziewczyna nabiera otuchy, kiedy pojawiają się starzy przyjaciele, Razi i Christopher, lecz wokół niej nie brak i przeciwników. Czy ktoś nimi kieruje? I jaka w tym wszystkim jest rola księcia Alberona?
Gdy piętnastoletnia Wynter opuściła opuściła mury pałacu Johnatona i sama musi sobie poradzić w niebezpiecznych lasach, pozostaje jej tylko nadzieja na spotkanie przyjaciół. Królestwo Cieni to świetna kontynuacja Zatrutego tronu która pozwala nam ponownie wciągnąć się do nieco mrocznego średniowiecza. Fabuła książki jest jedną z moich ulubionych przez fakt, że uwielbiam książki które są osadzone we wcześniejszych czasach, nie są przesłodzone i mają swój niepowtarzalny klimat i podczas czytania czuje się taką mocną, nieodpartą chęć dowiedzenia się co będzie dalej. Przy niewielu książkach miałam tak silną chęć by móc nieprzerwanie czytać i zignorować wszystkie inne rzeczy które miałam zaplanowane.


Pani Kiernan ma niesamowicie lekki i przyjemny styl pisania, dzięki czemu jej książek nie da się od tak po prostu odłożyć. Akcja książki jest dynamiczna, klimat nieprzerwany a napięcie z każdą stroną rośnie, a wszystko opisywane przez narratora trzecioosobowego wszechwiedzącego. Mimo, że to właśnie narrator trzecioosobowy to i tak opowiada nam to bardziej od strony Wynter. Jeśli Wynter nie ma w pobliżu to nie dowiemy się co rozgrywa się poza zasięgiem jej oczu i słuchu.

Postaci z książki zabierając się za Królestwo... pokochałam na nowo. Każdy z trójki głównych bohaterów jest tak ciekawie opisany i świetnie nakreślony, że nie da się go nie darzyć pozytywnym uczuciem. Wynter zdecydowanie zalicza się do mojej trójki najulubieńszych, najmniej irytujących książkowych dziewczyn. Podobało mi się również to, że autorka nie przesłodziła związku Wyn. i Christophera. Każdy rozdział rozpoczynałam z nadzieją na jakieś ich sceny. Ciekawość i niepewność dodają kolejnych plusów postaciom.

Niestety okładka nie zbierze ode mnie aż pozytywnych opinii. Mimo, że jest świetnie dobra do treści książki, to jednak jakoś jej kolorystyka do mnie nie trafia. Za to ogromnym atutem oprawy jest mapka terenów królestwa Johnatona zamieszczona na wewnętrznej strony okładki. Dzięki niej możemy dowiedzieć się gdzie grasują bandycie, w jakim miejscu umiejscowione są tawerny, gdzie jest wiesznie paskudna pogoda i inne równie ciekawe informacje pomagające wyobrazić sobie jakimi szlakami podróżowali bohaterowie.

Druga część trylogii to genialna kontynuacja trzymająca poziom serii. Debiut autorki to jak dla mnie istny fenomen. Książka wciąga od pierwszej strony i powoduje chęć jak najszybszego sięgnięcia po kontynuację. Polecam książkę ludziom w każdym wieku, szukającym oryginalnej, nie przesłodzonej, klimatycznej pozycji.
Ja z pewnością jeszcze nie raz sięgnę po trylogię Moorehawke.

Autor: Celine Kiernan
Tytuł: Królestwo Cieni
Tłumacz: Joanna Nykiel
Liczba stron: 507
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Data wydania: 2011-10-05
Ocena: 6/6

środa, 15 sierpnia 2012

Alyson Noel - Nocna Gwiazda

Haven wciąż obwinia Ever o śmierć swojego chłopaka, choć był to jedynie nieszczęśliwy wypadek. Postanawia zniszczyć dawną przyjaciółkę, Damena, a przy okazji i Jude’a. W jednym z dotychczasowych istnień Ever kryje się straszna tajemnica Damena – tajemnica, która rzuca nowe światło na relacje z Jude’em. Ever stawia czoła swym najgorszym obawom i rzuca się w śmiertelną walkę z Haven. Aby zwyciężyć, będzie musiała wykorzystać moc, której dotychczas nie była nawet świadoma. Najpierw jednak postanawia odpowiedzieć sobie na ważne pytania o przeszłość, przyjaźń i miłość...

Piąty tom cyklu Nieśmiertelni nie wyrywa się od schematu poprzednich części. Konkretniej - dramatów Ever i Damena ciąg dalszy. Jak nie Romano to Haven, jak nie Haven to sierota* Jude, a jak nie Jude to sama główna bohaterka musi pokrzyżować plany wiecznej miłości. Czy nadwrażliwej Ever i przeidealizowanemu Damenowi uda się zdobyć antidotum i przełamać zaklęcie?

Jak zwykle w tej serii na plus jest lekki język autorki, który pozwala nam pochłonąć książkę na jednym wdechu. Narracja prowadzona przez Ever nie męczy mimo tego, że niektóre fragmenty i myśli Ever bywały irytujące lub najzwyczajniej w świecie płytkie. No, ale czytając książkę w szybkim tempie ta niedogodność się, aż tak nie rzuca w oczy.

Tak jak kiedyś w miarę lubiłam Ever tak w tej części miałam jej po dziurki w nosie. Jak dla mnie przebiła nawet osławioną Bellę ze Zmierzchu i jej dylematy z wyborem chłopaka. Pierwszą sytuacją w której mnie zirytowała była reakcja na coś co się zdarzyło ok 500 lub 400 lat wcześniej. Bo oczywiście nie ważne jest to, że chłopak ją kocha, dba o nią, jej sprawy i bezpieczeństwo stawia na pierwszym miejscu, ważne jest to, że ileś tam setek lat wcześniej oderwał ją od rodziny, dodam, że zrobił to dla jej dobra i by nie była maltretowana. Kolejną sytuacją w której bohaterka usilnie starała się wzbudzić moje negatywne odczucia, był pokaz jej płytkości. W jednej ze swych błyskotliwych myśli dała do zrozumienia, że nie pozna Juda spędzając z nim tyle czasu, może go poznać tylko po tym jak go pocałuje i będzie mogła ocenić co traci, zawsze wybierając Damena.

Okładka Nocnej Gwiazdy jak i jej poprzednich części, nie powala mnie na kolana. Nic nadzwyczajnego nad czym można by się zachwycać. Przynajmniej wszystkie trzymają się tego samego, schematu. To samo sądzę o oryginalnych oprawach.

Tak jak zawsze byłam gotowa bronić Nieśmiertelnych przez mój sentyment do nich i tak jak mnie pozytywnie zaskoczyła poprzednia część to tak się na tej części zawiodłam i już tak chętnie nie bronietego cyklu. Oczywiście sięgnę po ostatnią część by na dobre zakończyć swoją przygodę z serię, ale już temu nie będzie towarzyszył taki entuzjazm jak przy kupowaniu drugiej części kiedy byłam tak zachwycona pierwszym tomem.

Autor: Alyson Noel
Tytuł: Nocna Gwiazda
Tłumacz: Maria Jaszczurowska
Liczba stron: 283
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Data wydania: 2012-01-11
Ocena: 4/6

wtorek, 6 września 2011

Syrena

Tricia Rayburn napisała pierwszą książkę jako nastolatka. Teraz jest uznaną autorką powieści dla młodzieży. Syrena to pierwsza część jej wspaniale zapowiadającej się romantycznej serii z wątkiem kryminalnym. Pomimo strachu przed stworzeniami z głębin, Tricia wciąż uwielbia wodę, dlatego zamieszkała w uroczej nadmorskiej miejscowości na wschodnim wybrzeżu Long Island.

Dla Vanessy i Justine Sands miały to być zwyczajne wakacje w miasteczku Winter Harbor, w gronie starych przyjaciół. Jednak kiedy Justine, po wielkiej rodzinnej kłótni, wybiera się nad urwisko, by poskakać do wody, a nazajutrz fale wyrzucają jej ciało na brzeg, Vanessa nie ma wątpliwości, że to coś więcej niż nieszczęśliwy wypadek. Nagle całe nadbrzeżne miasteczko wpada w popłoch, kiedy rozgrywa się seria ponurych związanych z wodą zdarzeń – fale wyrzucają na brzeg ciała mężczyzn z twarzami zastygłymi w szerokim uśmiechu… Czy to, co odkryje Vanessa, może oznaczać koniec jej wakacyjnej miłości, a nawet życia, takiego, jakie znała dotychczas?

Pierwsze co przychodzi do głowy, gdy ma się powiedzieć  coś o bohaterach to, to, że są dojrzali.   Są wyraziści i tacy nieprzerysowani. Najciekawszą postacią według mnie jest Caleb, który naprawdę kochał Justine i nawet po jej śmierci wciąż o niej myślał. Najlepsze jest to, że się za bardzo nad sobą nie użalał, bo czytanie o czymś takim wcale nie jest przyjemne. Wspomnę jeszcze o Paige która, może i nie odgrywała aż tak ważnej roli w tej książce, była przyjemną postacią. Z przyjemnością dowiem się co będzie z nią dalej, a pewne jest, że coś będzie ;]

Mimo, że książki nie czytało się szybko, to język był przyjemny.  Treść łatwo wchodzi. W Syrenie znajdziemy wiele dialogów które ułatwiają czytanie, ale jest też kilka świetnych opisów okolicy dzięki którym czujemy się jakbyśmy to my trafili do Winter Harbor. Autorka świetnie ubrała w słowa całą powieść.

Niemal cała akcja rozgrywa się w turystycznym miasteczku Winter Harbor, do którego rodzina Sands co roku przyjeżdża na wakacje.  Niby podobnie co w większości książek, ale Syrena to zupełnie co innego. Fabuła jest oszałamiająca. Wątki toczą się nie za szybko, tak, że jesteśmy wstanie zrozumieć co się dzieje, wczuć się w postacie i w to co robią. Poszukiwanie jednego z braci Carmichelów, odkrycie tajemnicy Zary, historia Betty – od książki nie da się tak zwyczajnie odejść. Stale chce się więcej. Jest niezwykle ciekawa.

Watro by było wspomnieć o okładce, która świetnie oddaje klimat książki. Kolorystyka jest idealnie dobrana.  Sądzę, że nasza Polska, jest jedną z ładniejszych okładek, i tylko Włoska mogłaby z nią konkurować.

W głowie Trici Rayburn zrodził się genialny pomysł na powieść, który doskonale wykorzystała. Syrena jest dobrym wstępem do wydarzeń mogących nastąpić w kontynuacji, na którą będę niecierpliwie czekać. Polecam sięgnięcie po nią każdemu któremu przejadły się już wampiry, wilkołaki i inne tego typu podobne stwory.

Autor: Tricia Rayburn
Tytuł: Syrena
Seria: Syrena
Tłumacz: Anna Kloczkowska
Liczba stron: 359
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Data wydania: 4 maja 2011
Ocena:5,5/6


wtorek, 30 sierpnia 2011

Mroczny płomień



Alyson Noël jest popularną amerykańską autorką książek dla młodych i dorosłych czytelników. Stworzyła m.in. bestsellerowy cykl „Nieśmiertelni” oraz nawiązującą do niego serię książek o Riley Bloom dla młodszych nastolatek. Mieszka w Laguna Beach w Kalifornii.

Ever Bloom walczy, by jej przyjaciółka Haven stała się nieśmiertelna. Stara się przy tym nie narazić ich obu na ogromne niebezpieczeństwo. Jednocześnie coraz bardziej zgłębia arkana czarnej magii, by uwolnić Damena spod wpływu złych mocy. Czy zdobędzie antidotum, które pozwoli jej być razem z ukochanym? Aby złamać zaklęcie, dziewczyna ryzykuje wszystkim, co kocha – nawet swoją przyszłością u boku Damena…

W Mrocznym Płomieniu spotykamy się z dobrze zarysowanymi bohaterami, o mocnych charakterach, ale ja z każdą częścią na prawie każdego patrzę inaczej. Kiedyś lubiłam Ever, a tu mnie trochę irytowała. Za Romano nigdy nie przepadałam, a teraz gdy mamy okazję go trochę bardziej poznać i zrozumieć, moje uczucie względem niego się zmieniło. Warto by było też wspomnieć o Jude’dzie do którego byłam nastawiona sceptycznie, ale to jak wspierał Bloom, sprawiło, że przestał mi przeszkadzać – aż do ostatniej sceny książki.

Po ostatniej części obawiałam się, że fabuła będzie nudna i będę żałować, że w ogóle zaczęłam czytać tą książkę, ale miło mnie zaskoczyła. Cały czas coś się działo, i nie można było się oderwać. Każda wizyta w Summerlandzie sprawiała mi przyjemność, każdy dialog i każde słowo w książce było interesujące. Nie dało się przerwać czytania. W cieniu klątwy musiało trochę nudzić, abyśmy potem mogli ponownie zagłębić się w magicznym świecie Ever.

Autorka ma bardzo lekkie pióro. Czytanie jest przyjemne i nie nudzi.  W Książce nie zauważa się zbędnych opisów, a te które są, świetnie pomagają wyobrazić sobie co się dzieje i poczuć jakby samemu przeżywało się to co główna bohaterka.

Po poprzedniej części byłam negatywnie nastawiona i z pewnością nie spodziewałam się czego tak dobrego. Z radością sięgnę po kolejne książki z cyklu, ha, nawet polecę po nie do księgarni w dniu premiery. Każdemu polecam przeczytanie Mrocznego Płomienia, choćby dlatego, żeby mógł przeżyć takie samo zaskoczenie jakie ja przeżyłam czytając przedostatni rozdział. Jestem pewna, że czegoś takiego nikt się nie będzie spodziewał ( ;]).

Autor: Alyson Noel
Tytuł: Mroczny płomień
Seria: Nieśmiertelni
Tłumacz: Dobromiła Jankowska
Liczba stron: 286
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Data wydania: 10 sierpnia 2011
Ocena:6/6