niedziela, 5 sierpnia 2012

Lauren Oliver - Delirium

„Mówili, że bez miłości będę szczęśliwa.
Mówili, że lekarstwo na miłość sprawi, że będę bezpieczna.
I zawsze im wierzyłam.
Do dziś.
Teraz wszystko się zmieniło.
Teraz wolę zachorować i kochać choćby przez ułamek sekundy, niż żyć setki lat w kłamstwie”.

Dawniej wierzono, że miłość jest najważniejszą rzeczą pod słońcem.
W imię miłości ludzie byli w stanie zrobić wszystko, nawet zabić.
Potem wynaleziono lekarstwo na miłość.

Czy gdyby miłość była chorobą, chciałbyś się wyleczyć?

Czy wyobrażasz sobie, że twoi rodzice Cię nie kochają i wychowują tylko z przymusu? Czy wyobrażasz sobie życie w którym nie mogłabyś (mógłbyś) się śmiać bo to oznaczałoby, że jesteś chora, życie w którym nie możesz przed osiemnastką rozmawiać z rówieśnikiem przeciwnej płci? W takich to realiach, żyje Lena Haloway z tym, że gdy jej ojciec zmarł, matka na skutek deliri postanowiła odebrać sobie życie. Po tym wydarzeniu Lena trafia do domu swojej ciotki Carol, odliczając dni do zabiegu który usunie z jej życia uczucie miłości. Bohaterka jest zdeterminowana i chętna zabiegu, do czasu aż na swej drodze napotyka chłopaka który uświadamia jej, że przez całe swoje życie wierzyła w kłamstwa.

Narratorką tej książki jest nie kto inny jak główna bohaterka, co jest moim zdaniem świetnym wyborem gdyż nie wyobrażam sobie czytania tej lektury z perspektywy narratora trzecioosobowego. Historia widziana oczami Leny jest smutna, ale też niesamowicie wciągająca. Dodatkowym atutem są świetnie dobrane cytaty poprzedzające każdy rozdział. Oto jeden z moich ulubionych "Ze wszystkich chorób najgorsze są te, które pozwalają człowiekowi wierzyć, że ma się dobrze. Lekki język jakim posługuje się autorka powoduje, że nie sposób się oderwać od tej książki. Pokłony należą się również tłumaczowi, Monice Bukowskiej, za tak nienaganny przekład treści.

Lena Haloway, nieśmiała dziewczyna o przeciętnym typie urody zdecydowanie dołącza do listy moich ulubionych bohaterek. Mamy przyjemność zaobserwować w tej lekturze przemianę tej skromnej, nieśmiałej dziewczyny zawsze pilnującej godziny policyjnej, trzymającej się zasad, słuchającej poleceń, w postać o twardszym charakterze, walczącej o to czego pragnie. A to wszystko przez miłość, której wcześniej tak chciała się pozbyć. Lauren Oliver poza narratorką książki wykreowała również kilka innych ciekawych postaci, lecz niestety za mało ich historii by móc się nad nimi bardziej rozpisać, lecz moją uwagę przykuła kuzynka Leny - Gracie, dziewczynka która wszyscy mają za niemowę, a jedynie panna Haloway znała sekret jej niechęci do odzywania się.

Okładka Delirium moim zdaniem nie należy do najbrzydszych, aczkolwiek gdybym miała się kierować wyborem książki tylko patrząc na oprawę graficzną, raczej bym nie sięgnęła po ta pozycję. Zdecydowanie bardziej podoba mi się okładka oryginalna, jakoś według mnie bardziej oddaje ten klimat książki.

Delirium to kolejna pozycja która zaczyna zmieniać moje zdanie co do antyutopi i dystopi. Po książce nie spodziewałam się czegoś aż tak dobrego. Jeśli jesteś fanem Igrzysk Śmierci to koniecznie musisz sięgnąć też i po tą trylogię ponieważ jest ona zdecydowanie warta poznania. Teraz pozostaje mi tylko czekać aż wyjdzie w Polsce kontynuacja tej niesamowitej książki.

Autor: Lauren Oliver
Tytuł: Delirium
Tłumacz: Monika Bukowska
Liczba stron: 356
Wydawnictwo: Moondrive
Data wydania: 2012-04-18
Ocena: 6+/6

piątek, 3 sierpnia 2012

Suzanne Collins-Igrzyska Śmierci

Na ruinach dawnej Ameryki Północnej rozciąga się państwo Panem, z imponującym Kapitolem otoczonym przez dwanaście dystryktów. Okrutne władze stolicy zmuszają podległe sobie rejony do składania upiornej daniny. Raz w roku każdy dystrykt musi dostarczyć chłopca i dziewczynę między dwunastym a osiemnastym rokiem życia, by wzięli udział w Głodowych Igrzyskach, turnieju na śmierć i życie, transmitowanym na żywo przez telewizję. Bohaterką, a jednocześnie narratorką książki jest szesnastoletnia Katniss Everdeen, która mieszka z matką i młodszą siostrą w jednym z najbiedniejszych dystryktów nowego państwa. Katniss po śmierci ojca jest głową rodziny - musi troszczyć się o młodszą siostrę i chorą matkę, a jest to prawdziwa walka o przetrwanie...

Katniss nie ma w życiu lekko. Nie dość, że żyje w nędzy i co dzień musi się sporo natrudzić by zdobyć pożywienie dla swojej rodziny, to jeszcze jej młodsza siostra zostaje wylosowana jako trybut w Głodowych Igrzyskach. Co w takiej sytuacji może zrobić kochane starsze rodzeństwo? Zgłosić się na jej miejsce. Nie jestem fanką antyutopii, ale fabuła Igrzysk wciągnęła mnie już od pierwszego rozdziału. Czytając tę książkę mogłam odczuć między innym: zaintrygowanie podczas wyboru trybutów; niepokój spowodowany niewiedzą co stanie się z bohaterką w sytuacji w której odnaleźli ją zawodowcy; oraz wzruszenie po przeczytaniu jak zachowała się Katniss wobec swej małej przyjaciółki Rue gdy ta została trafiona włócznią.

 Zdziwiło mnie to jak lekko czytało mi się książkę pani Collins, może to przez fakt, że wszystkie inne antyutopie i dystopie na które natrafiłam, czytało mi się mozolnie. Nie przeszkadzała mi nawet tak duża ilość opisów znajdujących się w Igrzyskach, choć preferuję dialogi. Narracja pierwszoosobowa była tu strzałem w dziesiątkę bo to właśnie dzięki niej możemy zatopić się jeszcze bardziej w lekturze i przeżywać to co panna Everdeen.

Postaci są ciekawie nakreślone. Mamy odważną i zawziętą Katniss, dobrego i serdecznego Peete, zapijaczonego i sarkastycznego Haymitcha oraz myślącą tylko o rozwoju swojej kariery Effie. Relacje między tymi bohaterami był równie różnorodne jak i ich charaktery, ale najbardziej spodobał mi ta między Katniss a Haymitchem. Ta początkowa wzajemna niechęć do siebie, te kąśliwe komentarze... świetnie ubarwiały książkę.

Okładka pierwszego tomu Igrzysk Śmierci nie powaliła mnie na kolana i po raz pierwszy w życiu wolę tę filmową.
Aczkolwiek moim zdaniem najładniejsze okładki to są te z Wielkiej Brytanii na których jest Sam kosogłos na czarnym tle. Spodobała mi się również okładka chińska, na której przedstawiony jest kosogłos i cienie biegnącej dwójki ludzi przez las.

Początkowo niechętnie sięgałam po tą lekturę bo po wysłuchaniu tylu pochwalnych opinii zawiodę się na niej, ale po przeczytaniu muszę dołączyć się do fanów tej trylogii, gdyż Igrzyska Śmierci to pozycja jak najbardziej godna przeczytania i poświęcenia na nią swojego czasu. Jeśli szukasz książki pełnej akcji to jak najprędzej sięgnij po anytutopię Suzanne Collins.

Autor: Suzanne Collins
Tytuł: Igrzyska Śmierci
Tłumacz: Hesko-Kołodzińska Małgorzata, Budkiewicz Piotr
Liczba stron: 350
Wydawnictwo: Media Rodzina
Data wydania: 2009-05-06
Ocena: 5+/6